Marzenie mam... pierwsze...

 


... lot balonem ...

Marzenie mam by oderwać się od ziemi, by wzbić się w przestworza. Marzenie mam o locie balonem.



A tak generalnie to trochę robię Was drodzy czytelnicy o ile jacyś są na tym blogu w balona. Jednak opowiadanie historii powinno zaczynać się od początku albo od końca i kombinować...? 

A było tak siała baba... a nie przepraszam to nie ta historia. Początek był taki, w przed ostatni piątek wybrałam się do miejscowej galerii handlowej, z myślą żeby może kupić sobie jakiś nowy ciuch. I owszem oglądałam w kilku sklepach jakieś koszulki i topy ale jak zaczęłam oglądać to od razu pojawiła się gonitwa myśli w stylu "w takim kolorze to już mam", "po co mi druga taka sama", "z takim wzorkiem", " ta jest z fajniejszym", "w zasadzie to wolała bym gładką", "to ja chce wszystkie" albo w sumie to "żadnej". I tak to koniec końców się to skończyło, że nie kupiłam sobie nic. Po powrocie do domu zapytana przez rodzicielkę opowiadam o moi jakże skomplikowanym procesie zakupowym. 

Tu mała dygresja na ogół w konkursach bierze się udział z nadzieją na wygraną. I nie powiem, że nie lubię w nich brać udziału, bo i owszem lubię to znakomity trening myślenia pozytywnego (dlaczego wyjaśnię przy innej okazji).  

Wracając do opowieści, jak to przy rozmowach bywa od słowa do słowa zaczęłam opowiadać jak to zazwyczaj biorę udział w konkursach organizowanych na portalach społecznościowych Filipa Chajzera. 

Dygresja druga tak lubię gościa, na podstawie tego co zamieszcza w swoich social mediach wydaje się być mega pozytywny, ok przyznaje czasem robi przy tym dużo "zamieszania" ale jeśli przy okazji tego dzieje się dużo dobrego to ma wybaczone.

To jak biorę udziały w konkursach u niego organizowanych (i to konsekwentne już od jakiś 5 lat) według tego samego stopnia skomplikowania co przy zakupach. Jak wiadomo jest ambasadorem pewnej  marki NB. Kiedyś na FB można było wygrać parę butów tej marki nie pamiętam już dokładnie jakie było zadanie, to nie istotne. Pamiętam tylko, że pracowałam wówczas w sklepie po 10 godzin dziennie i po pierwsze jak sobie uświadomiłam ile dni musiała bym pracować na buty które były nagrodą to potem poszło jak z górki "takie czerwone są wymagające", "i tak by mi nie pasowały do wielu rzeczy", "no za taką cenę to można by było w ich sklepie wybrać coś tańszego", bo tak weszłam na stronę sklepu "o a w sumie to wolałabym taką torbę", "no ale w konkursie można wygrać buty", "ciekawe czy znalazłby się jakiś model dla mamy?" , "nie no w sumie to gdzie ja będę chodzić w takich butach", "w takich drogich to bym się bała", "żeby mi się nie zniszczyły", "to po co mi takie drogie jak i tak będę leżeć w pudełku?", 'a może jednak jakieś dla mamy", "tak bo ona to będzie chodzić w takich buta". I bardziej z obawy, że wygram niż, że mi się nie uda nie zamieściłam komentarza. 

I tak a propos tej opowieści to dziś na Istagramie Filipa pojawił się kolejny konkurs do wygrania lot balonem o wschodzie słońca dla zwycięzcy i jego mamy. Na marginesie po wpisaniu hasła dreams na pewnej stronie wyświetliły się zdjęcia między innymi balonów. Stąd decyzja o poście, bo znów mam wielką ochotę wziąć udział ale wcale nie zależy mi na wygranej. Choć tym razem powinnam się pochwalić bo robię postępy nawet powstał szkic odpowiedzi na konkurs, w którym i tak nie wezmę udziału :). Jeszcze wygram i dopiero sobie narobię kłopotu. 

Ps. Moja mama zapytana czy chciała by lecieć balonem w pierwszej wersji powiedziała, że owszem nawet do niego wejdzie ale stawia warunek że on się nie oderwie od ziemi ostatecznie zmieniła zdanie i powiedziała, że nie będzie wchodzić bo z ziemi to i tak słabo by było widać ten wschód słońca. 


A marzenie mam ...pierwsze... by poznać Filipa. 

Myślą przewodnią wpisów z marzeniami jest...



Kolejność zamieszczania marzeń, przypadkowo zamierzona, albo jakoś tak...?

Komentarze