...



 czyli, I wish.

Skoro to czytasz, to znaczy, że nie odnalazłam póki, co innego sposobu, rozwiązania czy jak to zwał. Na co? Na szczęśliwe życie, takie bez większych problemów. Bez strachu o to co przyniesie dzień jutrzejszy, bo jak wiemy problemy nie przychodzą parami one zwalają się stadami. Przynajmniej mnie. Jak zachować przy tym wiarę, że będzie lepiej, że los wreszcie przestanie ze mnie drwić i się odmieni. Czy wreszcie realizować marzenia, bo marzenia mam jak każdy o szczęściu, sukcesie, miłości czy bardziej namacalne. O wszystkim opowiem jednak w swoim czasie.

Dlaczego, bo podobno powinno się rozmawiać z ludźmi. A jak nie ma się z kim? Bo nie ma się nikogo kto wysłucha, poradzi, dla kogo moje problemy będą nie mniej ważne niż jego własne. Bo w końcu czy ja też nie mam do ich praw? Albo jest strach o brak zrozumienia ze strony otoczenia.

Bo mam głowę pełną pomysłów, aby było ciekawie, aby nie smucić, żeby nie przynudzać. A że niby teraz...? Okeej, przestaje.

Kropka i3? Bo tak jakoś wyszło? Przypływ chwili? Głowa pełna pomysłów? O czym będzie o wszystkim? O niczym? Czas pokaże :)

Mów prawdę i tak nikt nie uwierzy i w myśl tej zasady Pisz prawdę, czyli... brak pewności czy ktoś w to uwierzy w ramach cyklu Marzenie mam... Dlatego jeśli chcesz weź kawę, herbatę, usiądź wygodnie w fotelu, poczytaj albo zostań na dłużej.

Komentarze